FrSky Taranis X-Lite czy warto przesiadać się z większego QX7S?

Choć premiera X-Lite odbyła się już dawno temu i wszyscy powiedzieli na temat tego radia dosłownie wszystko, to napiszę wam, co sądzi o nim szczęśliwy użytkownik Taranisa QX7S, co mi się w nowym radiu od FrSky podoba, a co nie oraz czy warto kupić X-Lite jako swój pierwszy transmitter. 

Po długim czasie zastanawiania się czy ja tak naprawdę chcę zmieniać radio, skoro w sumie jestem zadowolony ze swojego padła decyzja:

“Dobra biorę. Zobaczę jak się na tym lata, a w najgorszym wypadku pewnie z niewielką stratą sprzedam na Allegro.”

Żeby jednak przekonać się jak ten transmiter wygląda na żywo musiałem się sporo naczekać. Gearbest w tym przypadku wystawił moją cierpliwość na wielką próbę, bo równo 45 dni minęło zanim paczka przeleciała pół świata i trafiła w moje ręce.

To było bardzo długie 1,5 miesiąca, tak długie, że pod koniec tego okresu całkiem zapomniałem, że jeszcze na nią czekam. Któregoś dnia wreszcie dotarła, a w środku nie tylko sam Taranix X-Lite, ale także i nowy moduł R9 Lite wraz z najnowszym odbiornikiem R9MM, więc było co testować. 

Taranis X-Lite pierwsze wrażenie. 

Rozpakowałem paczkę, X-Lite w łapy i co? Hmmm małe to faktycznie. Hmm fajne to.  Jaaaa… przecież tu nie ma baterii. No tak zapomniałem, że mój Taranis przyszedł z gotowym pakietem Ni-MH, a nawet i małą ładowarką, a tu o zasilanie X-Lite’a trzeba zadbać samemu. “Research” robiłem już dawno temu, ale to chyba na DronePromo, Marcin podpowiedział, że najlepiej kupić ogniwa Panasonica o symbolu NCR18500A. Nie ma czasu na szukanie ich w Chinach i czekanie kolejnego miesiąca na paczkę. Dobra, zamówię na Allegro. Wchodzę i szukam. Co? 35 zł za sztukę plus przesyłka? 70 zł za dwa przerośnięte “paluszki”? Ehhh… Nie mam wyjścia biorę kuriera i prawie 90 złotych nie moje. No cóż trzeba było pomyśleć wcześniej.

Tylko teraz nawet mając ogniwa nie mam ich jak ładować. Mam starego IMAX’a B6 (wątpliwej oryginalności), więc coś wykombinuję myślę, ale po dłuższych przemyśleniach dochodzę do wniosku, że to bez sensu. Musiałbym drukować jakieś uchwyty, przerabiać kable, a podczas ładowania blokować ładowarkę na dobre kilka godzin. Szukam zatem innej alternatywy. Najtańsze ładowarki z wyświetlaczem, które mieszczą te nietypowe ogniwa 18500 to koszt kolejnych 50-60 zł. Znalazłem jednak coś tańszego. XTAR MC2 –  bardzo prosta ładowarka, która naładuje baterie od X-Lite’a i kosztuje u nas ok. 30 zł. W Chinach też jest w podobnej cenie. 

Swoją drogą jestem bardzo zaskoczony jakością jej wykonania. Bardzo solidne materiały i nie taki tani płaski kabel USB do zasilania. Teraz przeglądając te ładowarki można znaleźć jeszcze wersję XTAR MC2 Plus z prostym wyświetlaczem poziomu naładowania ogniwa. 

Mam ogniwa co dalej?

No wreszcie mogę go włączyć. Po chwili zauważam, że wyświetlacz jest dużo mniejszy niż w QX7S, a obsługa radia na początku dość skomplikowana. Po kilkunastu minutach już mam więcej wprawy i wiem, co do czego. Mały wyświetlacz mi nie przeszkadza, przywykłem szybko, ale czemu oba drążki są na środku? Tutaj z pomocą przychodzi YouTube. Okazuje się, że należy wkręcić metalową rurkę z gwintem po odpowiedniej stronie z tyłu radia, aby przekonwertować je na Mode 1 lub Mode 2. Nie wiedziałem tego. Ponownie mój Taranis QX7S był gotowy do lotu, kiedy go kupiłem, a tutaj musimy trochę się nakręcić w tą i z powrotem, aby odpowiednio ustawić opór na lewym drążku. 

Ok, to mamy już za sobą, teraz pozostaje przeflashować X-Lite’a najnowszym Open TX’em 2.2.3, znaleźć firmware do modułu R9 Lite oraz odpowiedni flex firmware do odbiornika R9MM i też go przeflashować.

Niby nic strasznego, ale po zakupie X-Lite musisz wiedzieć parę rzeczy wcześniej oraz wykonać sporo różnych czynności, żeby w ogóle zacząć używać tego radia z modułem long range od FrSky. Nowicjusz będzie miał tu nie lada “zagwozdkę”.  

Wszystko zrobione. Teraz pozostała już czysta zabawa z X-lite.

Wrócę na początku do jego najważniejszych cech – jego kształtu i rozmiaru.  To naprawdę robi wrażenie. Przecież on razem z etui na moduł i antenę jest takich samych rozmiarów jak moje obecne radio! Jeżeli nie będziesz korzystał z etui, to nawet lepiej, bo możesz go praktycznie schować do kieszeni. No trzeba mieć trochę większe kieszenie, ale wiecie o co mi chodzi? Jest naprawdę mały. 

Po sieci krąży opinia, że drążki w X-Lite mają za małe wychylenie. To nie prawda. Według mnie jest idealnie i to w QX7S jest za duże wychylenie. Pewnie to kwestia gustu i dlatego tą opinią raczej bym się nie sugerował. 

Jeżeli już przy drążkach jesteśmy, to mają one inną wadę. Są za krótkie oraz za małe. Przyzwyczajenie ciągnące się od pierwszego Playstation nie pozwala mi na trzymanie ich inaczej niż tak jak trzymamy pada od konsoli, czyli kciukami. Wiem, że ich wysokość można delikatnie wyregulować, ale mimo wszystko mam wrażenie, że palce łatwo ześlizgują się z nich po kilku gwałtownych ruchach. Problemem jest brak ostrego zakończenia drążków, który łatwo przytrzymuje kciuk w miejscu lub ich mała powierzchnia. Oczywiście na to też jest rada, bo przeglądając tę stronę znajdziecie co najmniej kilka zestawów lepszych drążków przeznaczonych do tego radia. 

Musicie wiedzieć też, że X-Lite nie został wyposażony w tyle samo przełączników co większe Taranisy. Nie powinno to szczególnie przeszkadzać nikomu, bo zazwyczaj nie używa się więcej niż czterech do jednego modelu, ale jeżeli potrzebujesz choćby pięciu, to niestety weź pod uwagę inne radio. W moim odczuciu te z X-Lite’a wystarczają, ale tu znów FrSky poszedł w stronę minimalizacji i chyba je trochę za mocno skrócił, a szczególnie te dolne. 

Muszę się też przyczepić do wykonania. Bardzo podoba mi się czerwony, matowy lakier na tym transmiterze, ale nie powiedziałbym, że całość jest dobrze wykonana. Plastik nie wszędzie się zgrywa, szczeliny są nierówne i jakoś to wszystko trochę nie do końca mi się podoba. To oczywiście drobiazg. Bierzesz go w ręce, latasz i o tym nie myślisz, ale zdecydowanie nie wygląda on jak produkt z wyższej półki.

O module R9 Lite jeszcze jest za wcześnie, żeby coś napisać. Chcę polatać na tym dłużej, porządnie przetestować i wtedy wyrazić swoją opinię. Sporo osób narzeka na failsafe’y nawet na niewielkiej odległości i zaleca zmianę anteny np. na Super8, co też zamierzam zrobić, więc poczekam na lepszą pogodę, więcej okazji do testowania i wtedy będę wiedział, czy zakup tego modułu miał sens. 

Czy FrSky X-Lite to dobry zakup dla początkującego?

Jeżeli cenisz sobie jego kompaktowy rozmiar i stosunkowo niewielką cenę, to zdecydowanie tak. Radio samo w sobie jest bardzo fajne, dobrze wygląda i jest łatwe w transporcie. Na początku będziesz musiał pamiętać o nie małym wydatku na akumulatory i ładowarkę, ale jeżeli ci to nie przeszkadza to zdecydowanie warto. Z drugiej strony, jeżeli pochłonęły cię już całkiem wydatki związane z zakupem części i składaniem drona, a nie przeszkadzają ci większe gabaryty, to zawsze możesz oszczędzić kilka złotych i kupić FrSky QX7, czyli sprawdzone i tanie radio polecane wszystkim początkującym. 


Zainteresowany FrSky X-Lite?

SPRAWDŹ CENĘ TUTAJ


Zobacz także
Komentarze