W moich rękach nowy Taranis X9D Plus 2019. Czy to już czas na zmianę aparatury?

Stary Taranis X9D, ale w nowym wydaniu. Aparatura można powiedzieć legenda, która nie bez powodu zyskała sobie wielu zwolenników. Kiedyś miałem okazję pobawić się X9D, ale nigdy nie miałem tej aparatury na własność, aby naprawdę dowiedzieć się o niej więcej i poznać ją dobrze z każdej strony. Ten czas nadszedł teraz.

Rewolucji nie ma

Nowa aparatura FrSky nie jest rewolucją. W porównaniu do poprzedniej wersji zmiany są raczej kosmetyczne. Posiadacze wcześniejszego X9D nie będą tutaj zaskoczeni, bo na pierwszy rzut oka to właściwie identyczne radia.


 Sprawdź cenę

X9D Plus 2019 lub X9D Plus SE 2019


W sieci krążą plotki, że zmiany na poziomie hardware’u są spore, ale ja nie znalazłem żadnych szczegółowych informacji na ten temat, poza tym, że X9D Plus 2019 ma zaprojektowaną od nowa płytę główną, lepszy procesor i więcej RAM’u niż swój poprzednik, co pozytywnie ma wpływać na wykonywanie LUA skryptów czy ogólną szybkość działania aparatury. Oczywiście radio dzięki nowej elektronice wspiera także protokół ACCESS, o którym trochę szerzej pisałem już np. podczas recenzji X9 Lite.

Poza zmianą sprzętową do drobnych zmian wizualnych możemy zaliczyć m.in. dodatkowy przycisk w górnej części radia, rolkę do nawigacji zamiast trzech osobnych przycisków jak to miało miejsce pierwszym X9D czy choćby przycisk włącznika zamiast suwaka.

X9D Plus SE

Więcej zamieszania dzieje się przy drugiej, ulepszonej wersji wydanej jednocześnie podczas premiery nowego Taranisa X9D oznaczonej dodatkowo symbolem SE (Special Edition).

Wersja X9D SE występuje w dwóch, moim zdaniem naprawdę świetnych kolorach i oprócz zmian, które wprowadza wersja podstawowa, ta wyposażona jest dodatkowo w gimbale Hall’a z lepszymi końcówkami drążków (znanymi mi dobrze z QX7S), ulepszone przełączniki (które tak naprawdę różnią się chyba tylko lekko innym kształtem) oraz w funkcję bezprzewodowego trenera i możliwość podłączenia z aplikacjami mobilnymi FrSky Free Link App i AirLink S.

TBS Crossfire

Prawdopodobnie wiecie, że FrSky na siłę stara się przekonać nowych pilotów do swojego systemu dalekiego zasięgu – R9. Osobiście miałem z tym systemem dość krótką i raczej mało przyjemną  przygodę, więc szybko przerzuciłem się na Crossfire. Nie po to, aby latać na odległości rzędu 40 km, ale żeby nawet na małych dystansach zawsze mieć pewność, że kopter nikomu nie spadnie na głowę.

Po zakupie X9D i sprawdzeniu oprogramowania okazuje się, że firmware (OPENTX) z którym przychodzi obsługuje jedynie protokoły D16, LR12 i ACCESS w ten sposób Frsky skutecznie utrudnia życie swoim klientom, którzy kochają ich radia, ale nie ich system Long Range.

Okazuje się, że oprogramowanie w wersji przeznaczonej dla nowego X9D nie zostało przygotowane przez twórców OPENTX, a jedynie zmodyfikowane przez FrSky specjalnie pozbywając się obsługi Crossfire.

Na githubie OPENTX wyczytałem nawet, że FrSky odmówił przesłania testowego urządzenia do autorów oficjalnego oprogramowania, aby mogli oni zapoznać się z tym radiem i przygotować firmware wcześniej, a szczegółowe dane techniczne czy też specyfikacja również była przed nimi utajniona do momentu oficjalnej premiery X9D Plus 2019.

Najważniejsze jednak, że Crossfire już dziś działa. Wszystko wygląda dobrze i nie zauważyłem, żadnych problemów z tym modułem.

Do jego działania potrzebny będzie update OPENTX Companion do najnowszej wersji 2.2.4 Nightly oraz skonfigurowanie go do pobierania niestabilnych wersji systemu dla naszego radia.

Cieszy fakt, że oficjalny OPENTX w wersji 2.3 jest już w fazie RC5 (Release Candidate), co oznacza, że lada dzień powinniśmy ujrzeć stabilną wersję dostępną na stronie autorów.

X9D vs QX7

Czy to radio jest lepsze niż mój poczciwy QX7S? Myślę, że tak. Może nie do końca w podstawowej wersji, ale już w wersji SE zdecydowanie.

W wersji podstawowej nie mamy gimbali Hall’a, ale tak naprawdę osobiście nie czuje żadnej różnicy pomiędzy tymi drążkami. Z tego co się orientuję Halle powinny wytrzymać znacznie dłużej niż zwykłe gimbale FrSky i być może mają one w jakimś stopniu większa precyzję, ale sam w życiu z zamkniętymi oczami nie odróżniłbym jednych od drugich.

W QX7S znacznie bardziej za to podobają mi się końcówki drążków. Przyzwyczaiłem się do nich i lata mi się na nich znacznie lepiej, niż na tych tych wbijających się w kciuki końcówkach dla masochistów.

Swoją drogą współczuję użytkownikom Flysky FS-I6, bo z tego co pamiętam tamte końcówki śmiało można by wykorzystywać w akupunkturze.

Radio też lepiej leży w dłoni. QX7 jest trochę większe i bardziej kanciaste. Tu mamy więcej zaokrągleń na krawędziach i to też bardziej pozytywnie wpływa na całkowite odczucia z jego użytkowania.

X9D Plus 2019 ma też więcej przełączników i choć zazwyczaj sam nie wykorzystuje więcej niż czterech, to mimo wszystko daje to większą dowolność w ich konfiguracji.

Bateria

Bateria, czyli odwieczny problem wszystkich użytkowników. Czym zasilić aparaturę? W zestawie niestety nie znajduje się nic, co pozwoli nam ją uruchomić zaraz po wyjęciu z pudełka. Kupując QX7S otrzymałem dedykowany pakiet 6 ogniw NiMh o pojemności 2000 mAh oraz osobną ładowarkę wraz z zasilaczem. Tu musimy zadbać o zasilanie sami, a nie do końca jest to takie proste bo miejsca na lipo wcale nie ma dużo.

Aparatura obsługuje maksymalne napięcie 2S, ale ani mój własnoręcznie robiony pakiet z dwóch ogniw 18650, ani stare i tu musze zaznaczyć dość małe lipo ZIPPY Compact 1000 mAh w tym otworze się nie mieszczą. Do testów korzystałem z niewielkich pakietów GNB 550 mAh, bo to jedyne co miałem pod ręką, ale na dłuższą metę należałoby pomyśleć nad jakimś lepszym rozwiązaniem.

Podsumowanie

Biorąc pod uwagę wszystkie za i przeciw myślę, że na pewno jest to produkt godny polecenia. Sam bije się z myślami, czy nie przeskoczyć wreszcie na coś nowszego, mniejszego i bądź co bądź lepiej leżącego w dłoniach. Aparatura ma więcej przełączników, większy ekran pokazujący więcej informacji, jest wygodniejsza i bardziej przyszłościowa, bo być może wkrótce ACCESS wyprze stary protokół FrSky. Końcówki drążków mógłbym zmienić, to niewielki koszt i niewiele pracy, a same gimbale Hall’a to temat zdecydowanie na później, kiedy te oryginalne będą pokazywały swoje pierwsze oznaki zużycia.

Przyzwyczajenie robi swoje i choć wszystko mi mówi, że nowe X9D jest lepsze, to tak jak w przypadku X-Lite (recenzja tutaj) pomimo tego, że bardzo podobała mi się jego niewielka forma, to mimo wszystko nie mogłem się przestawić. Tym którzy takich przyzwyczajeń nie mają zdecydowanie polecam nowy model X9D Plus 2019.


 Sprawdź cenę

X9D Plus 2019 lub X9D Plus SE 2019


DronePromo

Zobacz także
Komentarze